2 lut 2026, pon.

Konflikt między szefem Ryanaira a Elonem Muskem: jak konfrontacja w sieci przekłada się na zyski?

Konflikt między szefem Ryanaira a Elonem Muskem: jak konfrontacja w sieci przekłada się na zyski?

Michael O’Leary, CEO Ryanaira, podziękował niedawno Elonowi Muskowi za dodatkowy rozgłos, jaki ich publiczna sprzeczka przyniosła firmie. Twierdzi, że w wyniku konfliktu sprzedaż biletów wzrosła o 2-3% w ciągu ostatnich pięciu dni. Musk, zasugerował, że mógłby kupić tanie linie lotnicze i określił O’Leary’ego jako „nieznośnego” i „idiotę”. Wszystko to po tym, jak O’Leary odrzucił pomysł wykorzystania technologii Starlink Muska do zapewnienia Wi-Fi na pokładach samolotów.

Podczas konferencji prasowej O’Leary stwierdził, że nie jest oburzony na docinki Muska, dodając, że regularnie jest obrażany przez swoje cztery nastoletnie dzieci i wiele innych osób. Powiedział również, że Musk ma „swobodę” inwestowania w akcje Ryanaira, ale zgodnie z prawem UE, Musk nie może posiadać większości udziałów w europejskich liniach lotniczych.

Kontrowersyjne osobowości przyciągają uwagę mediów

Musk, będący najbogatszym człowiekiem na świecie, i O’Leary, zarządzający najbardziej ruchliwymi liniami lotniczymi w Europie, są znani z przyciągania uwagi mediów swoim mocnym językiem i prowokacyjnymi oświadczeniami. O’Leary powiedział na konferencji prasowej, że jego zespół udaje się do biura X w Dublinie, aby wręczyć Muskowi darmowy bilet Ryanair w podziękowaniu za „wspaniały wzrost” popularności, jaki mu zapewnił.

Spór między nimi zaostrzył się po tym, jak O’Leary nazwał Muska „idiotą” i stwierdził, że wykorzystanie Starlink do zapewnienia pasażerom Ryanair darmowego Wi-Fi nie będzie opłacalne. O’Leary dodał, że koszt instalacji Starlink wyniósłby 250 mln euro na montaż całego niezbędnego sprzętu – i zwiększyłby koszty paliwa o 100 mln euro rocznie.

O’Leary i Musk: sprzeczka o Starlink

O’Leary stwierdził, że jego zdaniem tylko 5% pasażerów Ryanair zapłaciłoby za Wi-Fi, więc zwrot z inwestycji byłby niski. Odnosząc się do perspektywy zakupu irlandzkich linii lotniczych przez Muska, O’Leary powiedział: „Jesteśmy spółką publiczną. Ma on prawo [kupować akcje] w dowolnym momencie, ale obywatele spoza Europy nie mogą posiadać większości udziałów w europejskich liniach lotniczych”.

O’Leary nazwał wszystkie media społecznościowe „szambem”, ale przyznał, że mają one znaczenie dla marketingu Ryanair. Firma znana jest z lekceważącego podejścia do mediów społecznościowych, często wyśmiewając klientów narzekających na cięcia kosztów stosowane przez linię lotniczą.

Aktywność w mediach społecznościowych może być również wykorzystana do zarabiania przez programy partnerskie, które polegają na promowaniu produktów lub usług innych firm w zamian za prowizję od sprzedaży. Działa to na zasadzie, że im więcej osób kliknie na link reklamowy, tym większa szansa na zwiększenie zysków.

Moim zdaniem, cała sytuacja to nic innego jak dobrze zorganizowany spektakl mający na celu przyciągnięcie uwagi mediów i zwiększenie zysków. Oczywiście, nie można zaprzeczyć, że taka strategia może przynieść korzyści finansowe, ale czy jest to etyczne? Czy nie jest to manipulacja emocjami i oczekiwaniami klientów? Nie można zapominać, że za każdym razem, gdy publicznie wyrażamy swoje opinie, mamy wpływ na ludzi, którzy nas obserwują. Powinniśmy zawsze pamiętać o odpowiedzialności, jaka z tym idzie.

Źródło: bbc.com

Avatar photo

Dodane przez Dominik Gawor