Alap Vora, właściciel sklepu spożywczego na Brooklynie w Nowym Jorku, zwraca uwagę na pudełko płatków śniadaniowych. Wyjaśnia, że musiał zapłacić swojemu dystrybutorowi około 5 dolarów za dostarczenie paczki płatków Honey Bunches of Oats na półkę. W porównaniu, wielkie sieci supermarketów w Ameryce są w stanie sprzedać identyczne pudełko za mniej więcej tę samą cenę, czyli za tyle, ile Vora musi zapłacić za hurtową dostawę.
„To uniemożliwia nam konkurowanie” – mówi 40-letni Vora, który w 2009 roku otworzył Concord Market na ruchliwym skrzyżowaniu na Brooklynie. Zauważa, że większe sieci i duże sklepy wielkopowierzchniowe często mają bezpośrednie kontakty z producentami, co pozwala im negocjować korzystniejsze ceny. To stanowi barierę dla małych firm, które próbują konkurować na tym samym rynku.
Ten problem dotyka niezależne sklepy spożywcze na terenie całych Stanów Zjednoczonych. Obecnie w kraju funkcjonuje ponad 21 000 takich sklepów, które generują jedną trzecią sprzedaży artykułów spożywczych.
Walka o sprawiedliwość cenową
Vora postanowił zabrać głos w sprawie nierówności cenowych, zeznając przed Senatem USA dwa lata temu. W swoim zeznaniu przed Komisją Bankowości, Mieszkalnictwa i Spraw Miejskich Senatu w maju 2024 roku, Vora skrytykował „zmienne, nieprzejrzyste struktury cenowe” stosowane przez dystrybutorów.
„Niektórzy nasi klienci wolą wynająć samochód na dzień, aby udać się do większych konkurentów, takich jak Costco, Trader Joe’s i inne, ze względu na presję, która wpływa na naszą strukturę cenową, a ostatecznie na nasze wyniki finansowe” – stwierdził Vora.
Dwa lata później, siedząc w swoim biurze w piwnicy Concord Market, otoczony zapakowanymi produktami z drugiego sklepu spożywczego na Manhattanie, który musiał zamknąć z powodu presji kosztowej, Vora twierdzi, że sytuacja nie uległa poprawie.
Katherine Van Dyck, założycielka KVD Strategies, firmy konsultingowej doradzającej małym przedsiębiorstwom w kwestiach antymonopolowych, podkreśla, że dyskryminacja cenowa jest jednym z najważniejszych problemów, z jakimi borykają się właściciele firm i organizacje handlowe. Dotyczy to nie tylko sklepów spożywczych, ale także niezależnych księgarni, lokalnych aptek i wielu innych sektorów biznesu.
Van Dyck wskazuje na długo uśpione prawo, które zabrania sprzedawcom oferowania preferencyjnych cen niektórym kupującym, a innym nie, w celu ochrony mniejszych sprzedawców detalicznych przed dominacją większych sieci. Ustawa Robinsona-Patmana z 1936 roku została przywrócona pod koniec kadencji byłego prezydenta Joe Bidena, ponieważ nie była egzekwowana przez dziesięciolecia. Organy regulacyjne administracji Bidena złożyły dwa pozwy na podstawie tej ustawy.
Moim zdaniem, sytuacja, w której małe sklepy spożywcze muszą płacić takie same ceny hurtowe jak wielkie sieci supermarketów, jest nie tylko niesprawiedliwa, ale wręcz niszcząca dla tych mniejszych graczy. Przy obecnych zasadach gry, małe firmy nie mają szans konkurować z gigantami, którzy mają bezpośrednie kontakty z producentami i mogą negocjować korzystniejsze ceny. To zjawisko, znane jako dyskryminacja cenowa, jest problemem, który dotyka wiele sektorów biznesu, nie tylko sklepy spożywcze. Potrzebne są zdecydowane działania, aby zrównać szanse na rynku i umożliwić małym firmom przetrwanie i rozwój.
Źródło: bbc.com
